Ostatnie:
Zespół:
Artykuły:
Inne:
Strona:

Tytuł: Chocks away with Nicko
Autor: Nicko McBrain
Data napisania: 22.06.2000
Autor przekładu: Brangien
Źródło: IronMaiden.com*
Na stronie od: 02.08.2000

*Artykuł objęty prawami autorskimi, zamieszczony za zgodą w/w serwisu.

Zobacz wersję oryginalną.

No, no, no,

To znowu my, chłopaki i dziewczyny, właśnie jesteśmy w drodze do Lipska, w dawnych Wschodnich Niemczech , jest to pewna przygoda dla Harry'ego, Bruce'a, załogi i dla mnie, ponieważ dla Harry'ego i mnie to zaledwie druga, a dla Bruce'a, Jim'a i Johnny'ego pierwsza wizyta w tym wspaniałym, starym mieście. Steve i ja przyjechaliśmy tu wcześniej podczas X Factour w roku 1995.

A więc tak, na pokładzie "Bruce Goose" mamy dzisiaj: Steve'a "chodźmy tam i zjedzmy hamburgera" Harrisa, Johnny'ego "to jest fantastyczne" B, pierwszego oficera Jim'a "jeśli tam nie ma klimatyzacji, to zaraz rozwalę to pi*** okno i wyrzucę przez nie łóżko, moi drodzy" Silvia, kapitana Bruce'a "Uwaga na cholernego Szwaba" Dickinsona i stare dobre ja.

Właśnie siedzimy sobie na polu startowym, a Bruce otrzymuje pozwolenie na odpalenie tych starych silników, zatem rozkręca on obydwa silniki a później jego stary pryk pojawia się a Bruce daje nam znany sygnał, że klocki wciąż są podłożone pod przednim kołem, więc Bruce dając znaki prosi gościa aby tamten usunął rzeczone klocki, ale tamten nic z tego nie łapie. Zdając sobie sprawę że śmigła kręcą się ze średnią prędkością, pomyślałem chrzanić to, pójdę i usunę te klocki. Powiedziałem więc do Bruce'a "Zwolnij obroty głównego silnika a ja wysiądę i usunę te klocki." "Ok.", odpowiada, więc otworzyłem te stare drzwi i podjąłem wędrówkę na przód Gęsi. Przechodząc obok przeciągu z silnika musiałem się zatrzymać na chwile, by ponapawać się cudownym chłodnym wiatrem, który tworzyło śmigło. Temperatura panująca na zewnątrz to łagodne (hehe) sto stopni Fahrenheita (~55°C) a wewnątrz starej Gęsi zwyczajowo było około 120°F (~66°C), więc możesz sobie wyobrazić jakie to było wspaniałe uczucie. Właśnie dotarłem do dzioba Gęsi, a ten gość woła mnie i mówi "przepraszam, ale będziecie musieli wyłączyć silniki, aby usunąć klocki. Regulamin lotniska." "Ok." odpowiedziałem i zawróciłem do środka samolotu. Wyjaśniłem sytuację kapitanowi a on nie był zbyt zadowolony. Wiesz, stare silniki nie lubią być włączane i zaraz wyłączane w krótkich odstępach czasu, zwłaszcza, kiedy na dworze panuje tak wysoka temperatura. Silniki bardzo szybko się nagrzewają, więc kiedy się taki wyłączy a zaraz potem znów włączy, on naprawdę bardzo tego nie lubi. Okazuje się, że musisz wlać w nie więcej paliwa, żeby odpaliły, a to jest dla nich straszny wysiłek.

I już jesteśmy gotowi do startu i nie ma już więcej problemów, zatem odlatujemy w planowanym czasie. Kursujemy na wysokości 18 000 stóp (~5,5 km) nad ziemią i z prędkością 190 węzłów na godzinę, a to jest około 220 mil na godzinę (~353 km/h). Lecieliśmy godzinę i dziesięć minut, a nasze przybycie do Lipska to kwestia następnych 50 minut.

Zeszłej nocy graliśmy w Warszawie, w Polsce - była to wspaniała noc. Miejsca były całkowicie wyprzedane i było bardzo ciepło, coś jak temperatura w Gąsce. Powinienem powiedzieć, że fani byli ekstatyczni i mieli naprawdę niezły głos. W pewnym momencie Bruce zapytał dzieciaki "ile z was ma nowy album", musiało chyba z 90 procent z nich podnieść ręce, ku*** cudownie. . "Dziękuje" Polsko, jesteście fantastyczni. Muszę powiedzieć polskim fanom, którzy być może to czytają - zawsze sprawiacie, że Maiden czują się jak w domu kiedykolwiek odwiedzamy wasz kraj. Osobiście wyczekuję następnej okazji by być z wami i zawsze zabieram ze sobą wiele miłych wspomnień z czasu spędzonego z wami. "Dzięki wam wszystkim".

Noc wcześniej graliśmy w Katowicach, to była również zajebiście magiczna noc, tak jak ta w Warszawie, fani byli fantastyczni, bardzo 'naładowani' i tu także miejsca były wyprzedane. Mieliśmy wybuchy na scenie i jedynym minusem całego wieczoru była nieszczęsna porażka, którą Anglia odniosła w meczu z Rumunią. Nie mogę uwierzyć, że przegraliśmy ten mecz. Podczas gdy byliśmy na scenie, otrzymywaliśmy stare wiadomości o wyniku, więc byliśmy bardzo szczęśliwi przez większość koncertu aż do obrzydliwego ostatniego pi*** gola, który przypieczętował nasz los. Cholera z tym, tak czy inaczej, koncert był magiczny, był to dla nas cudowny wieczór z katowickimi fanami, a ja ponownie dziękuję im za wspaniałą noc.

Do następnego razu, trzymajcie się i bądźcie zdrowi.

Niech was Bóg błogosławi.

Pa, Nicko.