Ostatnie:
Zespół:
Artykuły:
Inne:
Strona:

Tytuł albumu: Virtual XI
Autor recenzji: Marcin Targosz
Data napisania recenzji: 24.06.1998
Na stronie od: 23.06.2000

Recenzja pochodzi z serwisu "Rock i metal po polsku" (www.rockmetal.pl) i zamieszczona jest tu za zgodą zarówno jej autora, jak i webmastera w/w serwisu.



Od razu po zakupieniu płyty, uwagę przykuwa okładka. Znowu ma godną właśnie Ironów aranżację plastyczą. Ale skupmy się na muzyce. Jest to druga płyta z Bayleyem na vocalu. Daje się to od razu odczuć. Inna skala głosu niż Dickinson, nie takie samo interpretowanie tekstu - słowem inny frontman. Jednak nie daje się to pogodzić ze starą manierą Ironów. Otwierający płytę "Futureal" śmiało może kojarzyć się z "Be quick or be dead". Szybki rytm, solo w odpowiednim momencie, wszystko na miejscu. Następny "The Angel and The Gambler" jest najdłuższy na płycie - 9:51. Dla mnie dość monotonny. Innowacją są w tym wypadku klawisze. Rzecz rzadko spotykana w dorobku tej grupy. Po nim "Lighting Strickes Twice", mający ciekawą aranżację. Nie do końca udaje się tylko wokaliście zgrać śpiew w refrenie z muzyką. Ocena utworu jak dla mnie pozytywna. Przychodzi pora na "The Clansman", według mnie najlepszy utwór, choć długi. Rozpoczyna go spokojna i subtelna partia gitarowa, tworząca swoistą atmosferę. Głos wokalisty, wyraźny, podkreśla muzykę. Solówki dość bogate. Mamy do czynienia z doskonałym dziełem Harrisa. Następny w kolejce jest "When Two Words Collide". Rozpoczyna się spokojnie. Potem przychodzi pora na mocniejsze uderzenie. Nie jest to utwór wybijający się, lecz nie odstaje od reszty. Teraz "The Educatad Fool". Zaczyna się bardzo ciekawie. Gitary, Bas i Wokal konsekwentnie trzymaja się nietypowego rytmu. Dla mnie pozycja bardzo ciekawa. Przedostatni kawałek "Don't Look To The Eyes of a Stranger". Troszeczkę przydługi, z chwytliwym refrenem i prekusją wybitnie wychodzącą na przód. Jednak może się podobać ze względu na gitarową robotę Dave'a i Janicka. Kończący płytę "Como Estais Amigo" jest nieco przytłaczający. Właściwie nic specjalnego, jakby robota rzemieślników, a nie artystów wysokiego poziomu.

Podsumowywując, Iron Maiden "Virtual XI" jest ciekawą płytą, mającą klimat poprzednich płyt, szczególnie "The X Factor". Harris i spółka wykonali kawał dobrej metalowej roboty. Oceniając tę płytę w skali od 1 do 10, daję jej 7. Nie jest to bowiem tak dobry krążek, jak "Fear Of The Fark", który dla mnie stanowi w latach 90-tych punkt odniesienia.